Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, wydany w sprawie C-713/23, to faktycznie orzeczenie istotne i zmieniające perspektywę spojrzenia na równorzędne funkcjonowanie w Polsce małżeństw jednopłciowych.
Celowo mówię o równorzędnym funkcjonowaniu, a nie jedynie o przyznaniu „jakichś” praw związkom jednopłciowy, gdyż Trybunał jednoznacznie przyjął, że każde państwo członkowskie UE, nawet jeśli w swoim prawie wewnętrznym nie dopuszcza małżeństw osób tej samej płci, ma obowiązek uznania małżeństwa jednopłciowego zawartego przez swoich obywateli w innym państwie członkowskim UE, którego prawo przewiduje legalne zawarcie takiego małżeństwa. Powyższy obowiązek wynika wprost z przepisów UE, do których stosowania Polska zobowiązała się w traktatach akcesyjnych.
Realizacja w/w wyroku TSUE nie wymaga wprowadzenia w Polsce żadnych przepisów rangi ustawowej – potrzebna jest jedynie (i aż) kosmetyczna zmiana Rozporządzenia Ministra Cyfryzacji w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego (Dz. U z 2023 r., poz. 1023), tak aby wzory odpisów aktów małżeństwa pozwalały uwzględnić inne małżeństwa, niż te zawarte wyłącznie między kobietą i mężczyzną.
Brak wydania przez ministra rozporządzenia umożliwiającego stosowanie w Polsce prawa UE, skutkować może odpowiedzialnością Skarbu Państwa za niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej.
Obowiązek wykonania w Polsce w/w wyroku TSUE i podejmowanie działań zmierzających do jego wykonania, nie powoduje oczywiście, że należałoby zaprzestać walki o równość małżeńską także na arenie prawa krajowego – wręcz przeciwnie. Wyrok TSUE daje natomiast już teraz szansę parom jednopłciowym na normalne, także małżeńskie życie, chociaż obawiam się, że sporo kłód pod nogi zostanie jeszcze rzuconych, zanim wyrok ten będzie faktycznie i standardowo w Polsce realizowany.
Autorka: Marta Nowicka
